Kategorie: Wszystkie | testy
RSS
piątek, 27 stycznia 2012
26.01.2012

Nic nie piszę bo nie mam o czym. Tak jak w święta wywaliło mi plecy tak lekarze i fizjoterapeuci nie mogą tego ogarnąć. Ból nerwy kulszowego. Standardowe leczenie nie przynosi póki co żadnych rezultatów. Nie mogę ani rowerem jeździć, ani pływać tyle co bym chciał. Jednymi słowy dupa...

11:40, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2012
15.01.2011 Wciąż pod górkę.

Długo nie pisałem bo nie było nawet o czym... Pech chciał, że między świętami nabawiłem się "lekkiej dyskopatii" i dysk lekko wyskoczył. Stało się to w totalnie dziwny sposób (przy przeskakiwaniu przez niewielki płot) Aczkolwiek biorąc pod uwagę korzonki wrześniowe i to, że w Bieruniu lekarz sam zauważył przekrzywioną pozycję miednicy to coś się musiało już dziać od tego września. I ten skok przez płot tylko wywołał bolesne objawy. Obecnie próbuję rehabilitacji ale nie przynosi ona żadnych skutków. Ból rwy kulszowej nie zelżał. Stąd też jestem wyłączony z wszelkich aktywności sportowych. Można powiedzieć, że magazynuje rezerwy tłuszczowe na przyszłość. Chociaż w sobotę byłem już na basenie sprawdzić jak podczas pływania będzie organizm reagował. Spadek formy oczywiście był do przewidzenia ( w końcu to 3 tygodnie) a w biodrze i dole podkolanowym odczuwam przy pływaniu lekki dyskomfort.

Oczywiście nie był bym sobą gdybym zareagował normalnie na najpowszechniejsze ćwiczenia proponowane na tego typu dolegliwości. Metoda Mckenziego nie sprawdza się totalnie ani inne proponowane typowe ćwiczenia. Cóż muszę się uzbroić w cierpliwość. Jutro wizyta u ortopedy tramatologa może coś więcej poradzi niż poprzedni "AS" co przypisał mi tylko tabletki przeciwbólowe i rozluźniające po czym skasował 200 zł....

12:55, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 stycznia 2012
02.01.2012 I po świętach

Tym razem krótko mimo długiej przerwy na blogu. Święta w Szczecinku upłynęły na testowaniu nowego trenażera. Zgłębiłem 5 części Star Wars na blue rayu każda circa dwie godziny trwała. Razem około 320 przekręconych kilometrów, z jakimś basenem pomiędzy.

09:50, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 grudnia 2011
18.12.2011

Ten tydzień wypadł blado w porównaniu do poprzedniego. Prawdopodobnie przegiąłem albo w ubiegłą sobotę na maratonie spinningowym a właściwie przez to, że siedziałem pod klimatyzacją albo w poniedziałek na siłowni gdy próbowałem zgłębić podciąganie się na drążku. Fakt faktem plecy bolą. Coś naciągnąłem albo przewiałem przez tą nieszczęsną klimatyzację. Przez to odpuściłem sobie wtorkowy i czwartkowy spinning i tylko basen robiłem przez tydzień, za wyjątkiem  niedzieli gdy jednak postanowiłem trochę pokręcić na rowerze.

11:08, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
10.12.2011 - Zaorałem

Lekko przegiąłem w sobotę. O poranku (dość wczesnym muszę przyznać) wybrałem się na basen UAM i tam pod okiem trenera ćwiczyłem przez półtorej godziny technikę pływania w setkach i dwusetkach. Mocno dają mi w kość te treningi ale za to cholernie mi się podobają.

Późnym popołudniem zaliczyłem jeszcze 3:40 h maratonu spinningowego. Miały być trzy ale jak zwykle start uległ małej obsuwie.  Maraton w każdym razie pojechałem zgodnie z założeniami czyli do połowy "na maksa" później zacząłem przyśpieszać.... Nieźle się zaorałem. Powrót do domu rowerem (a jakże) raptem 4 km tym razem mało przyjemności mi sprawił.

08:07, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 grudnia 2011
07.12.2011

Jestem pełen podziwu dla siebie. Środek tygodnia a ja nie miałem problemu z pobudką o 5:30 i wycieczką na basen na zajęcia masters z chłopakami z UAM Triathlon. Tak jak ostatnio byłem sam gdyż inni zainteresowani grupą masters (a było ich ponoć z 30tu) mają większe problemy z wstawaniem niż ja. Także cała uwaga trenera skupiała się znów dla mnie. Cholernie podobają mi się te zajęcia. Półtorej godziny pracy nad techniką i głównie pływania "setek" różnymi stylami. Tu widać przewagę od razu przemyślanego treningu trenera nad zwykłym pływaniem "100 basenów" każdorazowo. Niby drugie zajęcia a co raz bardziej zaczynam zbliżać się do stylu delfina. Jeszcze kilka takich i bez problemu go w pełni opanuję.

10:43, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 grudnia 2011
06.12.2011

Poranny spinning w city zen u Bogdana. Razem z godzinną rozgrzewką w swoim interwałowym tempie będzie tego 1:50 h

09:07, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 grudnia 2011
05.12.2011

Przeziębienie mija także lekki rozruch na basenie w postaci 1000m różnym stylem.

11:10, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 grudnia 2011
01.12.2011

Tydzień z głowy. Ilekroć odwiedzam Szczecinek zimą tylekroć jestem po tym chory. Niestety niektórzy w rodzinie preferują metodę niegrzania w pokojach osób nieobecnych. Stąd też mój przyjazd zwykle do Szczecinka zwykle kończy się problemami z gardłem i kaszlem po spędzeniu nocy w totalnie wyziębionym pokoju.

11:08, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 listopada 2011
26.11.2011

No to zaszalałem. Czaiłem się i czaiłem aż wreszcie zrobiłem ten najważniejszy krok w mojej karierze pływaka. Zebrałem się w końcu na tyle i pojawiłem się 6:30 na basenie UAM gdzie treningi mają triathloniści UAM Triathlon. Jak się okazało byłem pierwszy z tzw. "grupy masters" - czyli tzw. sympatyków triathlonu, którzy chcą się wkręcić bardziej ten sport no i przede wszystkim podszkolić z pływania. Wrażenia ? Mega pozytywne. Jeden z trenerów pływania dość mocno wziął mnie w obroty i od razu zabrał się do korygowania błędów przeze mnie popełnianych. Oczywiście do kraula miał najmniej zastrzeżeń, za to żabka to masakra w moim wykonaniu. Niestety mam problem z synchronizacją nóg przez co prawa ucieka mi nie właściwie. Całe szczęście, że ten styl jest najmniej potrzebny w czymkolwiek ze względu na to, że mocno obciąża stawy kolanowe.

Dodatkowo, pierwszy raz w życiu zacząłem się uczyć "żabo-delfina" oraz "delfina". Jak na pierwszy raz całkiem całkiem. Ogólnie spędziłem w wodzie prawie półtorej godziny (zwykle mi się tyle nie zdarzało) a wymęczyłem się strasznie. Jednak trening oparty na "akcentach" a nie ciągłym jednostajnym pływaniu to jest TO. Także definitywnie zamierzam uczęszczać na lekcje w środy 6:15 i w soboty.

Na koniec muszę się pochwalić. Trenerzy myśleli, że będzie ze mnie bida z nędzą stąd też takie dni treningowe zostały zaproponowane a nie inne (specjalnie wynajęty dodatkowy tor dla patelniaków takich jak ja) a okazało się, że instruktor pływania zasugerował częstsze wizyty i treningi z triathlonistami, gdyż jak uznał powinienem sobie poradzić (przynajmniej przy tych słabszych troszkę zawodnikach) Cóż mała rzecz a jak cieszy, że jakiś poziom tam prezentuję.

09:59, becominganironman
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
IM2010=