|
Blog > Komentarze do wpisu
15.01.2011 Wciąż pod górkę.
Długo nie pisałem bo nie było nawet o czym... Pech chciał, że między świętami nabawiłem się "lekkiej dyskopatii" i dysk lekko wyskoczył. Stało się to w totalnie dziwny sposób (przy przeskakiwaniu przez niewielki płot) Aczkolwiek biorąc pod uwagę korzonki wrześniowe i to, że w Bieruniu lekarz sam zauważył przekrzywioną pozycję miednicy to coś się musiało już dziać od tego września. I ten skok przez płot tylko wywołał bolesne objawy. Obecnie próbuję rehabilitacji ale nie przynosi ona żadnych skutków. Ból rwy kulszowej nie zelżał. Stąd też jestem wyłączony z wszelkich aktywności sportowych. Można powiedzieć, że magazynuje rezerwy tłuszczowe na przyszłość. Chociaż w sobotę byłem już na basenie sprawdzić jak podczas pływania będzie organizm reagował. Spadek formy oczywiście był do przewidzenia ( w końcu to 3 tygodnie) a w biodrze i dole podkolanowym odczuwam przy pływaniu lekki dyskomfort. Oczywiście nie był bym sobą gdybym zareagował normalnie na najpowszechniejsze ćwiczenia proponowane na tego typu dolegliwości. Metoda Mckenziego nie sprawdza się totalnie ani inne proponowane typowe ćwiczenia. Cóż muszę się uzbroić w cierpliwość. Jutro wizyta u ortopedy tramatologa może coś więcej poradzi niż poprzedni "AS" co przypisał mi tylko tabletki przeciwbólowe i rozluźniające po czym skasował 200 zł.... poniedziałek, 16 stycznia 2012, becominganironman
|
|